Recenzja Simgot EK3. Spektakularne strojenie

image

Nie wszyscy lubią samochody hybrydowe. Jak każda technologia, ma ona swoje trudności, ale nie jest pozbawiona zalet. I jak już wielokrotnie powtarzano, to nie technologia czyni człowieka szczęśliwym, lecz jej wdrożenie, ale uprzedzenia są silne. Dlatego niektórzy wierzą tylko w okucia. A ponieważ top Simgota jest hybrydowy, dla miłośników armatury postanowiono wypuścić model EK3, o którym dziś będzie mowa. Ponieważ głośnik został usunięty, cena urządzenia nieco spadła. Jednak z prostych obliczeń matematycznych wynika, że siłowniki armaturowe są mniejsze, więc mamy przed sobą trzy siłowniki. Jednocześnie konstrukcja i brzmienie słuchawek zostały znacznie zmienione, nie mają one wiele wspólnego z wyżej wymienionymi topami, a nie jest tak źle.

Pakowanie i wyposażenie

Pakowane w czarne prostokątne pudełko z czarnymi napisami Simgot, na spodzie znajduje się metalowa tabliczka z nazwą modelu i numerem seryjnym. Pudełko otwiera się jak pudełko na tablet. Zasadniczo jest taki sam jak starszy model. A ponieważ nie ma potrzeby zmieniać tego, co już działa, postanowiono zachować pakiet w niezmienionej formie. Niezwykle stylowe brązowe etui, a nad nim same słuchawki w specjalnej wkładce. Pod nimi znajduje się skrzynka z kablem i różnymi nadrukami. Oczywiście jest on skromny, dlatego w zestawie znajduje się również szczotka do czyszczenia i przełączniki. Ale o nich poniżej. Fabryczny kabel jest taki sam jak EM5, z plastikowymi osłonami na rozgałęźniku i wtyczce. Tym razem jest to konstrukcja hybrydowa, niezbyt gruba, dzięki czemu jest wystarczająco miękka, trochę skłonna do plątania się, ale nie za bardzo. Oczywiście, nie jest to standard ergonomii, ale daleko mu do monstrualnych konstrukcji, więc jest całkiem wygodny w użyciu. Dla tych, którzy chcą wybrać coś własnego i ciekawszego, są gniazda 0,78, dzięki czemu do słuchawek można podłączyć dowolny standardowy kabel z odpowiednimi wtykami, choć nie zawsze estetycznie. Z drugiej strony, fabryczny kabel ma wtyczki wpuszczone w obudowę złącza, więc perfekcjonista będzie zadowolony, że kabel jest równo z obudową.

Projektowanie i ergonomia

Jak już wspomniałem, wewnątrz słuchawek znajdują się 3 przetworniki armaturowe, wykorzystujące sprawdzone rozwiązania firmy Knowles w zakresie niskotonowym oraz TWFK w zakresie średnio-wysokotonowym. Słuchawki są zapakowane w dość kompaktowe etui, przypominające uniwersalną wersję customa. Po stronie płyty czołowej znajduje się sześciokątna siatka, przypominająca pierścienie benzenu lub plaster miodu pszczelego, a także logo firmy. Całe to szczęście znajduje się na szarym tle i jest nieco zatopione w ciele, aby stworzyć wrażenie trójwymiarowości. I trzeba przyznać, że wysiłek nie poszedł na marne, wygląda to naprawdę ładnie. Wnętrze urządzenia jest ergonomiczne, eleganckie i wygodne - jest półprzezroczyste, dzięki czemu użytkownik może nie tylko słuchać, ale także podziwiać wnętrze słuchawki. Przewód dźwiękowy jest metalowy i ma zaczep na słuchawkę, kąt i długość przewodu są prawidłowe, słuchawki można nosić wystarczająco długo, a wybór wkładek dousznych nie sprawia żadnych trudności. Na końcu, bliżej konwencjonalnego tyłu, znajduje się kilka przełączników. To właśnie do nich potrzebna jest szczotka nastawcza - ma ona spiczastą końcówkę, za pomocą której zmienia się położenie elementu sterującego. Pierwszy z nich odpowiada za basy - w pozycji wyłączonej jest ich mniej niż w pozycji włączonej, natomiast drugi kontroluje strefę obecności. W pozycji wyłączonej jest podawany "tak jak jest", natomiast w pozycji włączonej jest lekko przesterowany. W ten sposób 2 przełączniki dają 4 opcje dźwięku - odpowiednio: wszystkie wyłączone, podbicie basów, podbicie basów minus obecność i minus obecność.

Przełączniki są dość małe i wpuszczone w obudowę. Robi się to celowo, aby niczego nie dotykać, ale nie jest to zbyt wygodne podczas strojenia dźwięku w ruchu. Jednak, jak pokazuje praktyka, użytkownik, mając możliwość wyboru, wypróbuje większość wariantów i zatrzyma się na jednym. Pod tym względem przełączniki toggle są nawet bardziej praktyczne niż wymienne filtry - te ostatnie można zgubić i trzeba je nosić przy sobie, aby wymienić, co jest znacznie mniej wygodne niż przerzucenie przełącznika, nawet jeśli potrzebny jest do tego spinacz do papieru lub wykałaczka. Oczywiście, są tylko 2 filtry, a zestaw można wypełnić tyloma filtrami, że nie wypróbuje się ich przez całe życie (a niektórzy producenci są tego bliscy), no i w końcu montaż filtrów jest bardziej skomplikowany i kosztowny, ale tak czy inaczej, skończy się na 1 działającej wersji, a eksperymenty są raczej lekarstwem na nudę. Mnie osobiście najbardziej odpowiadał wariant z wyłączonymi przełącznikami, wydawał mi się najbardziej płynny i naturalny, dlatego opowiem o dźwięku w tym trybie.

Dźwięk

Brzmienie słuchawek jest dość emocjonalne i spójne, ale armatura również się tu nie marnuje, a szczegółowość jest znakomita. Co więcej, ogólny akcent jest nieco przesunięty w kierunku suchości. Szczegóły i niuanse nagrania znajdują się na swoich miejscach i są łatwe do odnalezienia w ogólnym krajobrazie dźwiękowym.

Głośnikniskotonowy ma dobrą kontrolę i definicję, brakuje mu tylko trochę masy i pełni, ale ma dobrą szybkość i gęstość, więc słuchawki "wydobywają" najbardziej złożone partie, trochę się potykając, chyba że w kwestii pełni instrumentów, ale nie popełniając błędów w ich barwach. Z drugiej strony, rozciągnięcie w obszarze głośnika niskotonowego jest również rekordowe, co generalnie łączy się z ogólnym przekazem, dając dość naturalny pejzaż dźwiękowy. Jeśli się to komuś nie podoba, zawsze można przełączyć przełącznik na drugą stronę, dzięki czemu pojawi się więcej basów (a raczej średnich basów). Nie dochodzi do rozdęcia, dźwięk pozostaje zwarty i perkusyjny, ale przewidywalnie nieco mniej suchy.

Średnica została dosłownie trochę zmiękczona, co pozwala uzyskać dobre zlanie i brak nadmiernej szorstkości, ale jednocześnie, tradycyjnie dla armatury, szczegóły są delikatne, a drobne niuanse nagrania są słyszalne, dostrzegalne, wyraziste, po prostu dość poprawnie balansują między mikro- i makrodetalem. Jedynym zarzutem wobec słuchawek jest lekki brak wagi, ale dobrze pasuje on do ogólnej prezentacji i nie jest często zauważalny.

Strefa prezens, która między innymi odpowiada za żeńskie wokale, ma lekki akcent, więc w słuchawkach akcyjnych w obecnym trendzie na feminizm i żeńskie wokale brzmią po prostu trochę bardziej ekspresyjnie i przekonująco. Ale jeśli komuś się to nie podoba, a sybilanty (obecne w każdym nagraniu) drażnią jego rozpieszczone uszy, może włączyć przełącznik. A raczej dwa - na lewej i prawej słuchawce. Parytet zostaje osiągnięty w wokalu. Ale to trochę zawęża scenę. Niestety, wyrzeczenia są nieuniknione.

Głośniki wysokotonowe mają bardzo dobre rozciągnięcie, są w stanie oddać różne wznoszące się fale i powietrze w kompozycji. Dobra detaliczność i definicja pozwala poszczególnym partiom brzmieć w sposób dość wyraźny, ekspresyjny i punktowy, doskonale oddając pośpiech i szybkość ataków. Jednocześnie tłumienie jest nieco toporne, ale zazwyczaj nie stanowi to większego problemu.

Scena jest większa niż przeciętna pod względem szerokości i przeciętna pod względem głębokości, słuchawki mają tendencję do nieco bardziej rozległych skoków, z dużą ilością powietrza między instrumentami i ich wyraźnymi granicami, co samo w sobie nie jest złe, ale niestety wpływa na ich współgranie. Podział planów jest również całkiem dobry.

Krytyka nagrań jest nieco powyżej średniej, słuchawki dość dobrze oddają emocje i mają tendencję do wybaczania niedoskonałości nagrań.

Jeśli chodzi o kompatybilność ze źródłem dźwięku, czułość 115 dB dla słuchawek 14-18 omowych jest więcej niż wystarczająca, aby stanowić wystarczająco duże obciążenie dla wzmacniacza. Jedyną rzeczą, o którą należy się martwić, jest cichość źródła.

Hidizs AP100