Astell&Kern Billie Jean kontra Campfire Audio IO. Pojedynek na armatury

image

Dziś porównajmy dwie oprawy dwudrążkowe o podobnej wartości. Chciałem je ze sobą zestawić, bo Astell&Kern i Campfire Audio, a jeszcze bardziej Jerry Harvey Audio, to niekwestionowani liderzy wśród producentów Hi-Fi. W większości produkują urządzenia, które delikatnie mówiąc nie należą do najbardziej rozsądnych cenowo. Dziś jednak przyglądamy się słuchawkom z ich średniego segmentu. IO są dopiero od niedawna wypuszczone, natomiast Billie Jean nie jest już nowością. Konfiguracja sterownika jest taka sama. Który model jest lepszy? Przekonajmy się. Do szlabanu!

Opakowanie i projekt

Astell&Kern Billie-JeanPudełko na
słuchawki jest małe i zgrabne. W zestawie znajduje się okrągłe płaskie etui z paskiem, narzędziem do czyszczenia i aż 3 pary silikonowych końcówek. Całkiem hojnie, dziękuję.
Futerały wykonane są z gładkiego plastiku, ale materiał jest dobrej jakości i wizualnie wyglądają ładnie. Zarówno wersja czerwona jak i niebieska wydają się niezwykle stylowe. Dopasowanie w moim przypadku nie jest idealne, ale słuchawki nie wypadają z uszu. Jest dobra izolacja hałasu dzięki długiej tubie dźwiękowej.
Kabel w oplocie Silver Tensel jest sztywny, ale nie plącze się i jest dobrze zwinięty. Zaczepy z pianki memory foam są dosłownie bez zarzutu. Złącza są dwupinowe, a widełki wykonane tak, aby trzymały się mocno i nie obluzowywały.
Billie Jean posiada dwie niestandardowe armatury, wykorzystuje także autorską technologię Freqphase Jerry'ego Harveya ze specjalnymi falowodami wyrównującymi fazę, a komory akustyczne są specjalnie ukształtowane, aby umożliwić odpowiednie rezonowanie dźwięku. Mógłbym wymienić wiele innych przerażających słów, ale przejdźmy do drugiego pretendenta.



Campfire Audio IOThe
headphone
box is not
very large either, but it's as if it's more ornate. Pod zewnętrzną okładką przypominającą kopertę znajduje się kartonik. Z akcesoriów otrzymujemy skórzane etui z futerkiem w środku, silikonowe i piankowe poduszki na uszy, narzędzie do czyszczenia oraz markową plakietkę Campfire. Poduszki nauszne ułożone są w bliźniaczych materiałowych woreczkach na sznurkach ściągających, w tym samym woreczku mieszczą się same IO.
Obudowy słuchawek wykonane są z anodowanego aluminium. Kształt jest nietypowy i złożony, ale dopasowanie jest wygodne. Zwrócę też uwagę na zachwycający bogaty czerwony kolor, o którym wiele się mówiło, gdy pojawił się ten nowy produkt.
Kabel litz wykonany jest z posrebrzanej miedzi, jest dość cienki, ale miękki i potulny. Złącza MMCX są mocne i niezawodne. Cóż, to jest amerykańska konstrukcja.
Przetworniki słuchawek są również niestandardowe, a do tego dochodzi akustyczna kamera T.A.E.C.- z trójwymiarowym rezonatorem, który wzmacnia wysokie częstotliwości.



O dźwięku

Główne testy zostały przeprowadzone na odtwarzaczach Questyle QP1R i Questyle QP2R.

Astell&Kern Billie JohnPrezentacja
tego modelu jest wyrazista, pewna siebie i jeżdżąca. Instrumenty są dobrze odseparowane od siebie, mają wolumen i realistyczną wagę. Barwy są naturalne, bardzo ciekawe i przyjemne do słuchania skomplikowanych kompozycji. A same słuchawki mogę nazwać przede wszystkim ciekawymi. Czasem można zapomnieć, ile kosztują.
Bas jest perkusyjny, masywny i głęboki. Ilościowo jest ich całkiem sporo, czasem dostawa staje się wręcz ciężka, ale to zależy od źródła. Jeśli gracz dobrze kontroluje głośnik niskotonowy, otrzymamy ładnie prowadzący się subwoofer i mięsisty średni bas. Szkoda tylko, że prędkość nie jest lepsza.
Średnica jest neutralna, szczegółowa i zrozumiała. Kontrasty są bardzo wyraziste, źródła dźwięku nie zlewają się, melodia jest budowana spójnie i wyraźnie.
Górne częstotliwości są lekko zaakcentowane, ale nie ma w nich ostrości i niepotrzebnej suchości. Nawet przy żywych gatunkach słuchawki pokazały świetne rozwinięcie tego spektrum. Jak na swoją klasę jest to świetny przykład dostarczania highsów.



Campfire Audio
IOThe
sound of the
headphones is lighter and more open. Ich scena jest szersza, bardziej zwiewna, ogólny charakter jest nieco spokojniejszy. Jednocześnie od razu zauważamy ubóstwo tembru w porównaniu do poprzedniego modelu. IO grają bardziej syntetycznie i jaskrawo. Również poród jest mniej trójwymiarowy, a instrumentom może brakować wagi. Jednak dla miłośników lekkiego brzmienia ta opcja jest chyba bardziej trafiona.
Bas jest szybki, biczowaty i doskonale czytelny. Jednocześnie są one lekkie, a ataki nie są tu tak wyraźne. Do analityki się nadaje, do nastroju - nie bardzo.
Średnie częstotliwości są suche, armaturowe, szczegółowe, ale bez podkreślania kontrastów. Znów tonalnie pojawia się nutka syntetyczności. Co prawda bez porównań jest to mniej odczuwalne. Ogólnie rzecz biorąc, dźwięk jest otwarty i przejrzysty.
Szczyty są wydłużone, zaakcentowane i precyzyjne. Tutaj również nie mam nic do zarzucenia, tuning jest absolutnie dobrze wykonany.