Recenzja słuchawek Audeze Sine isodyne

image

Audeze rozpoczęło swoją drogę od wypuszczenia słuchawek dla audiofilów i w bardzo krótkim czasie zdobyło ogromną popularność wśród swoich docelowych odbiorców. Po tym produkty tej marki stały się popularne również wśród profesjonalistów, a teraz łatwo zobaczyć takie modele w studio. Jak się jednak okazuje, koszt słuchawek amerykańskiej marki jest niemały. Producent postanowił to nieco naprawić i wypuścił na rynek najbardziej przystępne cenowo w swojej linii słuchawki. Panie i panowie, chcę wam przedstawić Audeze Sine - pierwsze na świecie napowietrzne słuchawki izodynamiczne. I tak, są rewelacyjne!

Zawartość opakowania

Gdy już dostałem w swoje ręce pudełko ze słuchawkami, chciałem zrobić osobny filmik z unboxingu - opakowanie wygląda naprawdę ładnie i premium.

To co najbardziej przykuwa moją uwagę to napis "handmade in USA". Naprawdę można to znaleźć tylko w słuchawkach z najwyższej półki.

W środku znajdują się same Audeze Sine w formie pianki, płaski kabel, etui, przejściówka z jack 3,5mm na pełnowymiarowy, dokumentacja oraz wkładka, w której gratulacje z okazji nowego zakupu są ręcznie podpisane przez osobę, która dokonała kontroli, data, model i numer seryjny - zupełnie jak w Mercedesie AMG.

Projekt

Tutaj również kontynuujemy temat samochodów premium, tyle że zamiast do Mercedesa podchodzimy do innego niemieckiego producenta - BMW. Za wygląd, materiały i montaż odpowiadają ci sami eksperci, którzy projektują samochody BMW - czuć to od pierwszego dotyku.

Audeze Sine wygląda surowo, niedopracowanie i cholernie pociągająco! Nie ma tu nadmiernego patosu i krzykliwego logo w całym projekcie. Głównymi wybieranymi materiałami są metal i skóra, wszystkie najwyższej jakości i bez najmniejszej skazy.

Montaż jest dokładnie taki sam, jak w ostatnim BMW 7 - co tam zszywany pałąk, jakby uchwyt skrzyni biegów. Jako podstawę całej konstrukcji zastosowano metal malowany na czarno, co gwarantuje długą żywotność. Na oficjalnej stronie producent oferuje dwa kable do wyboru - Lightning za dopłatą 50 dolarów oraz standardowy.

Audeze Sine przyjechał do mnie ze zwykłym, odłączanym kablem typu makaron, który przeznaczony jest do urządzeń przenośnych - widać to choćby po jego długości 1,3 metra, która osobiście nie była dla mnie wystarczająca w biurze, ale sparowana z FiiO X5-II na ulicy jest w sam raz.

Ergonomia

To pierwsze na świecie nauszne słuchawki izodynamiczne, wcześniej dostępne były tylko pełnowymiarowe duże modele. Model jest sztywny jak zawieszenie BMW M5, a na pierwszy rzut oka mało kto powie, że są bardzo wygodne. Rzeczywiście są, ale tylko przez kilka pierwszych dni, aż uszy się do nich przyzwyczają, bo na początku poduszki uszne trochę ściskają. Ale cały dyskomfort jest tylko od przyzwyczajenia się do nich, podobnie było w przypadku recenzowanego niedawno Marshall Major II Bluetooth. Trzeciego dnia konstrukcja jest już jedną z najwygodniejszych, a uszy czują się dość komfortowo.

Miseczki obracają się o 180 stopni i przechylają o 90 stopni, a pałąk, mimo metalowej podstawy, jest bardzo elastyczny. Wszystko to pozwala dopasować Audeze Sine do każdego kształtu głowy, a transport nie stanowi żadnego problemu.

Pewne problemy pojawiły się przy standardowym kablu, który pokryty jest matową gumą i stale trzyma się ubrania. Proponuję więc sznurek założyć na bluzę lub koszulę.

Dźwięk

O tak, jest szykowny i błyszczący! Rozkosz i ekstaza! Mimo że cały czas mam okazję słuchać różnych słuchawek, nawet z najwyższego segmentu, to rzadko który model jest tak urzekający jak Audeze Sine.

Magia dźwięku opiera się na izodynamicznych przetwornikach o dość poważnych rozmiarach - 70x80mm. Konstrukcja jest zamknięta, jest tylko kilka otworów, które pełnią rolę inwertera fazy. Dzięki dość kompaktowej obudowie i powyższym cechom słuchawki mają swoje charakterystyczne i łatwo rozpoznawalne brzmienie. Ma piękny i bogaty bas (tak, na izodynkach to się zdarza), ogromną detaliczność, dynamikę, dźwięczność, krystaliczną czystość i moc.

Audeze Sine słuchałem na FiiO X3 II, X5 II, iPhone 6s oraz stacjonarnym DAC-u ze wzmacniaczem słuchawkowym ASUS EONE MKII MUSES. A najprzyjemniejsze wrażenia odsłuchowe były z FiiO X5 II - rozwiązaniem, które polecam w tym segmencie cenowym. Z ASUS DAC słuchawki kołyszą się dobrze, ale dźwięk w takiej parze jest trochę suchy. iPhone to całkiem dobre i ciepło brzmiące rozwiązanie ... Choć do słuchania tylko na ulicy, gdzie sporo szczegółów ginie w szumie, w cichym otoczeniu odtwarzacz jest wciąż lepszy.

Grając utwory Bullet For My Valentine miałem w głowie wyraźny obraz każdego uderzenia perkusji i gitarowych licksów. Wystarczy wyobrazić sobie w głowie, w slo-mo, jak zespół rockowy gra w swoim studio. Te uczucia są niewyrażalne, jak zachody i wschody słońca nad oceanem. A najciekawsze jest to, że właśnie skałę kochają słuchawki, choć w modelach z przetwornikami izodynamicznymi jest to dalekie od powszechności - wielu nie lubi płaskości dźwięku, ale tutaj sytuacja jest zupełnie inna. Słuchałem Metalliki, Bring Me the Horizon, Foo Fighters i mojego ulubionego Linkin Park. No cóż, w sumie ciężkie rzeczy idą świetnie!

Nie myślcie jednak, że Sine są stworzone tylko dla rocka i metalu. Elektronika w stylu Wilkinsona i Kavinsky'ego jest niesamowita - basowa, bardzo szczegółowa i świeża. Jednak moim osobistym faworytem w testach słuchawkowych był Coldplay z ich najnowszą płytą A Head Full of Dreams. To błogość emocji i przeżyć, odtwarzanych na instrumentach i przekazywanych bezpośrednio do słuchacza. Wszystko brzmi na żywo, bez najmniejszych zniekształceń. Wysokie częstotliwości są cudowne, talerze i dzwonki zdają się ożywać - coś, czego nie słyszy się nawet w uszach za 1000 i więcej dolarów.

Izolacja akustyczna jest dobra - nie odda sprawiedliwości podziemiu (chyba, że na najgłośniejszym poziomie głośności), ale do codziennego użytku w miejscach publicznych będzie wystarczająca.

Koszt

Audeze nigdy nie tworzyło budżetowych słuchawek i Sine jest tego dowodem - to najbardziej przystępny model od producenta, tylko 450 dolarów :) Nie mogę jednak powiedzieć nic o zawyżonej cenie, bo są to jedyne tego typu słuchawki izodynamiczne na głowę, więc nie mają konkurencji. Poza Oppo PM-3, ale one są różne, zarówno w brzmieniu, jak i konstrukcji.

Wynik

Audeze Sine to erotyka świata słuchawek. Ogrzewają duszę swoim detalem, ciepłem, pięknem i krystalicznością. Wygląd jest jak wnętrze BMW - stylowy, surowy i niemożliwie seksowny. Są drobne niedoskonałości w postaci czepiającego się ubrania kabla, ale poza tym mamy do czynienia z modelem słuchawek zamkniętych z izodynamicznymi radiatorami. Gorąco polecam przyjrzeć się im bliżej.

Maxim Spivak Specjalnie dla Portativ.ua

Hidizs AP100