Recenzja odtwarzacza audio Astell&Kern A&futura SE200. Podwójna euforia

image

Dzisiejszy test to niezwykle ciekawe urządzenie, na które czekałem od dłuższego czasu. To nowość od słynnej koreańskiej firmy Astell&Kern, drugi model z serii Futura. Najzabawniejsze jest to, że tym razem widzimy przyszłość, którą możemy trzymać w rękach. Nie tylko w sensie poetyckim, ale i dosłownym. Po raz pierwszy w tym samym odtwarzaczu Hi-Res umieszczono dwa różne przetworniki cyfrowo-analogowe, dzięki czemu można łatwo zmienić charakter brzmienia. Ale czy realizacja jest aż tak dobra? Szczerze pokochałem muzykalność SE100, pierwsza Futura jest wciąż jednym z moich ulubionych odtwarzaczy na rynku. Czas sprawdzić, czym zaskoczy mnie odświeżona wersja.

Wrażenia wizualne

Cóż, zacznijmy nasz unboxing premium. Skrzynka Astell&Kern A&futura SE200 jest mała, ciężka i wygląda skromnie. Co zabawne, prezentacja jest tu skromniejsza niż w młodszym modelu Normy SR25, tam miał piękną srebrną pokrywę, tu jest po prostu czarna. Choć odtwarzacze te mają różnych odbiorców, to nabywcy Normy chcą efektu i maksimum za wszystkie pieniądze, a dla poważnych audiofilów, którzy są gotowi wydać sporo pieniędzy, liczy się przede wszystkim dźwięk, na resztę mogą nie zwracać uwagi.
Pod klapką znajdziemy więc odtwarzacz oraz komplet akcesoriów: kabel do ładowania Type-C, dwa komplety folii ochronnych, w tym wąskie folie z otworami na górnej krawędzi, zapasową zaślepkę do slotu kart pamięci w osobnym uchwycie. Nie ma sprawy, już mnie to nie dziwi, to już klasyka, więc niechętnie wybieram opcjonalną. To jest moja ironia, żeby się nie frustrować.
Przechodząc do konstrukcji modelu. To jest szalone. Piękny, nieskazitelny, surowy, nie mam na niego innych słów, naprawdę. Charakterystyczne dla marki są ostre narożniki, płynnie zakrzywione linie i stylowa symetria. Obudowa jest aluminiowa, a tylny panel wykonany jest z ceramiki. Waga odtwarzacza jest przeciętna, w zasadzie można z nim jeździć, powinien nawet zmieścić się w kieszeni. I podrzyj go, jeśli jest bez etui, tak.
SE200 posiada duży, jasny wyświetlacz o przekątnej 5 cali. Na prawej krawędzi jest pokrętło głośności, a to w końcu nie gra, wyobrażacie sobie? To jest po prostu wygrana. Wręcz przeciwnie, enkoder jest dość ciasny, ale niezawodny. Przy okazji, kółko jest podświetlane, co wskazuje na rodzaj odtwarzanych plików. Tak więc, panowie, teraz każdy będzie wiedział, w jakiej jakości słuchacie muzyki. Żartuję oczywiście, choć wolałbym od razu wyłączyć podświetlenie, taka opcja jest dostępna.
Główną intrygą jest górna krawędź. Znajdują się tu jednocześnie cztery złącza - dwa zwykłe 3,5 i dwa zbalansowane 2,5. Tak właśnie wygląda teraz przyszłość. Całkiem intrygujące, w rzeczywistości. Jednak ten odtwarzacz jest zdecydowanie dla tych, którzy lubią eksperymenty, a nie dla tych, którzy zawsze mają wątpliwości i targają się nad wyborem. Ale najpierw to, co najważniejsze.



Cechy i funkcjonalność

SE200 wprowadza pierwszą na świecie technologię Multi DAC. Wcześniej nasze ulubione odtwarzacze Hi-Res miały dwa identyczne przetworniki, po jednym na kanał, a tutaj mamy trzy przetworniki, i to różne - dwa Sabre ESS9068AS i topowy AK4499EQ, taki sam, jaki ma SP2000. W związku z tym mamy do czynienia z dwoma całkowicie niezależnymi ścieżkami audio i ich własnymi wzmacniaczami, co zapewnia doskonałą kompatybilność. Oprócz oddzielnych obwodów sygnałowych dla przetworników C/A, zastosowano tradycyjną separację balansu i niezbalansowania, aby zachować czyste brzmienie, bez przesłuchów i zniekształceń. Wprawdzie pomysł z różnymi DAC-ami w jednej obudowie pojawił się już w Cayinie N6 II, ale tam trzeba było dokupić i zainstalować wymienne karty dźwiękowe. Tutaj wszystko jest o wiele łatwiejsze, w każdej chwili masz do dyspozycji dwa wyjścia symetryczne i dwa standardowe, a nawet filtry cyfrowe do dodatkowej regulacji. Nie zapomnij też o korektorze parametrycznym.
Co mogę powiedzieć? Mam tylko kilka przemyśleń na ten temat. Po pierwsze, wiele osób da się uwieść flagowemu AK4499, ale dla dźwięku nie liczy się tylko DAC, ale także surround, pamiętajmy o tym. Po drugie, nowe rozwiązania są wspaniałe, ale trzeba słuchać gracza. Omówimy to szczegółowo w następnym rozdziale.
Wracając do funkcjonalności, zaznaczę, że przejście między dwoma różnymi DAC-ami odbywa się za pomocą zaawansowanej technicznie metody polegającej na przepięciu wtyku słuchawkowego z jednego gniazda do drugiego. Chodzi mi o to, że nie musisz wchodzić w ustawienia. Jeśli chodzi o filtry cyfrowe, to już w swojej Ultimie musiałem rozwiązać ten trudny językowy dylemat dotyczący różnic między "Natural Tone", "Traditional Sound", "Acoustic Sound" i "Harmonic Sound". Tylko bezkompromisowa naturalność i neutralna naturalność, nie ma dokąd pójść. Swoją drogą, dla Sabry jest mniej filtrów niż dla AKM.
Autorski firmware Astell jest szybki i stabilny, ośmiordzeniowy procesor zapobiega awariom. Interfejs jest ładny i intuicyjny, jest już dla mnie natywny po SP2000, nie mam z nim problemów. Tylko włączanie zasilania jest powolne. Jest Wi-Fi, aktualizacje over-the-air i wsparcie dla usługi Open APP, można zainstalować dowolną aplikację z listy zatwierdzonej przez firmę, w tym streaming z MQA jest dostępny. Bluetooth w wersji 4.2, maksymalne kodeki to AAC, aptX i aptX HD. Choć taka, przepraszam, łopata do wykorzystania w sieci bezprzewodowej to bluźnierstwo, to jednak nie na darmo postawiono tu trzy DAC-i, lepiej posłuchać muzyki po kablu i cieszyć się jakością toru audio. A jeśli chodzi o słuchawki Bluetooth, to kup SR25, są bardziej przyjazne dla budżetu, a przy okazji mają LDAC.
Ale odbiegam od tematu, przejdźmy do rzeczy. Do dyspozycji jest 256 GB pamięci wewnętrznej, a także slot na kartę microSD. Model ten może pracować jako zewnętrzny DAC, obsługuje aplikację AK Connect, odczytuje DSD 256 i PCM 32-bit przy 384kHz. Nie jest to najbardziej rekordowa rozdzielczość, ale w porządku. Pod względem mocy wszystko jest bardzo dobre - 6 Vrms na balansie i 3 Vrms na standardowych wyjściach. Czas pracy będzie się różnił w zależności od upodobań, Sabra oferuje do 14 godzin, a z AK DAC odtwarzacz żyje do 10 godzin na jednym ładowaniu. Mówimy o wyjściach niesymetrycznych, w sumie trochę mniej. Jest też wsparcie dla szybkiego ładowania 3.0, a to jest właściwe.



O dźwięku

Główne testy zostały przeprowadzone na słuchawkach Empire Ears Wraith, Noble Audio Khan, Noble Audio Katana, Kinera Nanna oraz Dunu 3001 Pro.
Futura SE100 była kiedyś w stanie sprawić, że zakochałem się w jej brzmieniu. Teraz trzymam w rękach odtwarzacz SE200, który zrobił to po raz kolejny. Zadziwiające, że zarówno mój początkowy sceptycyzm, jak i zepsucie po SP2000 nie miały żadnego wpływu na wrażenie żywej przyjemności i zachwytu. Model gra pięknie, takie jest moje zdanie. Astell zrobili tutaj świetne boisko, polecam ocenić je na żywo przy pierwszej okazji. Może spodoba Ci się tak samo jak mnie.
Teraz bardziej szczegółowo o charakterze dźwięku. Pragnę nadmienić, że podczas odsłuchów korzystałem z tych samych filtrów dla obydwu DAC-ów, najpierw "Acoustic Sound", a potem "Traditional Sound", bo te lubię najbardziej. Ma to wpływ na dźwięk, więc należy eksperymentować. Generalnie obydwa przetworniki ustawione są podobnie, ale o tym, co słychać w każdym z nich, opowiem osobno.
Zacznijmy od AKM. Dźwięk nowej Futury z tym systemem jest ekspresyjny, efektywny i wyrazisty. Chciałabym również nazwać ją interesującą. Obraz imponuje przejrzystością, rozdzielczością i precyzją, jest podkreślenie szczegółów, części instrumentów są podzielone, wolumetryczne i tłoczone. Każdy gatunek, który musi przekazać wiele mikro niuansów, brzmi ostro i bogato. Każda kompozycja zamienia się w feerię emocji, przemyślana techniczność połączona z żywymi, czystymi barwami buduje melodię w sposób napędzający, angażujący, choć poszarpany. Plusy są takie, że nie można się oderwać od słuchania, charakterystyczna dla Astell arystokracja i dodatkowa energia dobrze pasuje do większości gatunków. Minusy - ten dźwięk może być męczący, w niektórych słuchawkach akcenty są nieco zbyt ostre.
I tu, dla tych, którzy mają dość jazdy i surowości, są dwa wyjścia pod Sabrę. Ten DAC jest bardziej neutralny, gładki, naturalny i zrelaksowany. Zamiast uwypuklonych wysokich tonów jest miękki bas i lepiej dopracowana niższa średnica. Mniejsze detale nie są tak mocno zarysowane, ale są wyraźnie słyszalne. Paleta tonalna jest ciepła i przyjemna. Kiedy używałem filtra "Traditional Sound", emocji było dla mnie za mało, ale "Acoustic Sound" dodaje również delikatną melodię. Plusy - idealne do wygodnej audiofilskiej sesji, wszechobecność gatunków i słuchawek. Minusy - po AKM dźwięk jest zdecydowanie mniej uderzający. Gdybym testował samodzielny odtwarzacz z takim skokiem, to pewnie by mi się podobał, a jako opcja urozmaicenia w jednym pudełku z innym DAC-iem jest w ogóle idealny.
Skoro mowa o obydwu przetwornikach, przejdźmy do częstotliwości. Bas jest głęboki, wyrazisty i zróżnicowany. Jest ładna sprężystość tekstury, doskonała szybkość, kontrola też jest całkiem dobra. Sub jest trochę suchy, ale to jedyny zarzut. Średnica jest szczegółowa, żywa, z szeroką sceną. Części są umiarkowanie długie, choć obraz jest raczej lekki. Wysokie częstotliwości są wyraźne i klarowne, z delikatnymi atakami i szlachetnym migotaniem drobnych nut. To właśnie z nimi audiofile mogą się estetyzować, rozkoszując się siecią tonów i skomplikowanych podtekstów. Ale HFphobes mogą pozostać niezadowoleni, model jest nadal lekki.




O porównaniach

Zacznijmy od poprzednika Astell&Kern, A&futury SE100. Powinienem chyba powiedzieć, że ten model ma bardziej krystaliczny i chłodniejszy przekaz, idealny do analityki i tak dalej, ale trudno cokolwiek porównywać, kiedy mamy do czynienia z dwoma DAC-ami przeciwko jednemu. Wniosek jest więc taki: jeśli chcesz dokonać upgrade'u, przetestuj SE200 i sprawdź, czy spodoba ci się choć jedna z jego opcji dźwiękowych. Pierwsza Futura jest gorsza, ale to nie powód, żeby od razu wyrzucać ją przez okno, jak na swoją cenę model ten jest jeszcze całkiem niezły. Choć oczywiście osobiście wybrałbym nową wersję.
A teraz będzie to trochę niebezpieczne. Porozmawiajmy o porównaniu SE200 i SP2000. Cena tych odtwarzaczy różni się dwukrotnie. Ale jakość dźwięku jest inna niż dwukrotnie. Na tej podstawie można wyciągnąć własne wnioski. Choć podejrzewam, że miłośnicy napędu i uwypuklonej techniczności nazwą Ultimę po prostu nudną, a fani naturalności, skali i maksymalnej rozdzielczości dostępnej w przenośni, wręcz przeciwnie, będą woleli zaoszczędzić na flagowca. Więc każdy pójdzie swoją drogą.