Recenzja słuchawek Simgot EM2. Czy wyglądają jak okręt flagowy?

image

Na testach budżetowe słuchawki hybrydowe od Simgota. Zapoznanie się z flagowym EM5 pozostawiło we mnie przyjemne, choć nieco dziwne wrażenie. Decydując się na wszystko, zaraz po tym wziąłem do recenzji młodszy model EM2. Zobaczymy jak pójdzie ten mój eksperyment. Mam nadzieję, że młodsi nie zawiodą.

Opakowanie, opakowanie, wygląd

Pudełko na słuchawki jest niewielkie i bardzo dyskretne. W zestawie otrzymujemy kompaktowe etui z magnesem oraz 6 par silikonowych słuchawek dwóch rodzajów. Gołym minimum potrzebnym dla audiofila w terenie.
Design EM2 jest podobny do starszego modelu, z nieważkim, wydłużonym plastikowym korpusem i pięknie zdobionymi płytami czołowymi. Dobra opcja na prezent, przy okazji rodzaj słuchawek dla estetów. Jedyna różnica to rozmiar, flagowce były większe. Odpowiednio dopasowanie w tym przypadku jest bardziej komfortowe, obudowy mieszczą się w uchu i od razu się o nich zapomina.
Kabel zestawu jest wymienny, jest czterożyłowy, mocno spleciony, ale miękki. Złącza są dwupinowe, przy czym widełki są zagłębione, a gniazda na słuchawkach podniesione. Poprawia to ergonomię i niezawodność, ale może nie być tak łatwo z przewodami innych firm. Poduszki nauszne są wykonane bez efektu pamięci, ale zakrzywienie jest w sam raz, trzymają się wytrwale za uchem nie powodując ucisku. Jak rozumiecie mogłabym chwalić dopasowanie przez długi, długi, długi czas. Ale przejdźmy do recenzji.
EM2 posiada dwa przetworniki, co delikatnie sugeruje ich nazwa. To tytanowy przetwornik z 10mm membraną i armaturą od Knowlesa.


Cechy:

  • - Zakres częstotliwości: od 15Hz do 40kHz;
  • - Czułość: 101dB;
  • - Impedancja 10 ohm.

O dźwięku

Główne testy przeprowadzono na odtwarzaczach Questyle QP1R i QLS QA361.
W tej części będę często odwoływał się do moich wrażeń z modelu EM5, więc możecie zajrzeć do mojej ich recenzji, a konkretnie do opisu brzmienia, jeśli jeszcze sami ich nie słyszeliście.
Pierwsze, na co zwrócę uwagę, to przepiękna scena, szeroka i głęboka. Może to kwestia szczęśliwego siedzenia, ale z EM2 poczucie przestrzeni i trójwymiarowości było zaskakująco silne. Wokal i niektóre partie wychodzą do przodu, jest to bardzo skuteczne.
Teraz o samym dźwięku. Słuchawki grają świetnie, ale tylko za swoje pieniądze. Boisko jest zbliżone charakterem do EM5, ale mamy wszystkie konsekwencje zmniejszonej liczby kierowców, niestety. Średnie i wysokie tony są bardziej suche i lekkie, a nawet z flagowcem nie pochwaliły się dużą masą. Bas jest na pewno doskonale kontrolowany, odziedziczył po starszym modelu wszystko to, co tak bardzo mi się podobało, ale tutaj jest bardziej zaakcentowany, przeszkadza w naturalności. Jednak mimo niuansów, poziom modelu jest całkiem dobry.
W zakresie częstotliwości. Bas jest głęboki, szybki i teksturowany. Nawet skomplikowane wzory melodyczne są łatwe do odczytania. Ilościowo subbas jest często poza zasięgiem, ale model nadal nie jest dla basistów. Nie ma tu zbędnej ciężkości. Zarówno poważne, jak i proste gatunki są prezentowane w ciekawy i angażujący sposób, dzięki doskonałym niskim częstotliwościom.
Średnica jest jasna i emocjonalna, ale nieco sucha. Jeśli lubicie ciepłe i rozbudowane nuty, to może Wam ich brakować. Barwy są neutralne, rozdzielczość umiarkowana jak na swoją klasę. Kreskowa jazda czasem męczy, ale to zależy od preferencji.
Góra jest czysta i dobrze rozwinięta, nie mam żadnych zastrzeżeń. Jeśli jesteś wrażliwy na zakres, to szczyty mogą wydawać się zbyt ostre. Ważna jest również jakość nagrania. Ale na przyzwoitym materiale żurawikowe EM2 spisują się świetnie.





Hidizs AP100