Przegląd słuchawek Campfire Audio Polaris II i porównanie z pierwszą wersją Polarisa.

image

W końcu mam do zrecenzowania zmodernizowane hybrydy Campfire twin-driver. Moim zdaniem poprzedni model Polaris był dość kontrowersyjny. Brzmienie słuchawek było agresywne i krzykliwe, co nie wszystkim przypadło do gustu. Nowy model ma znacznie bardziej zrównoważone brzmienie, a ponadto jego cena już na starcie jest niższa od poprzedniego modelu o 100 USD. Firma Campfire wiedziała, gdzie się udać, aby odzyskać miłość ludzi od Chińczyków.

Opakowanie, wyposażenie, wygląd

Skrzynka Polaris II jest lekka, kompaktowa i wykonana w pomysłowy sposób. Zewnętrzna kartonowa okładka otwiera się jak koperta. Wewnętrzne kwadratowe pudełko otwiera się jak pudełko. W pudełku znajduje się futerał ze sztucznej skóry, 5 par końcówek Finale Audio, 3 pary pianek, 3 pary zwykłych silikonowych poduszek na uszy oraz narzędzie do czyszczenia siatek dźwiękowodów. Nie denerwuj się, odznaka z symbolem ogniska też tam jest, wszystko jest w porządku. Poduszki uszne i plakietka są schowane w woreczkach ze sznurkiem ściągającym, podobnych do tych, w których tradycyjnie przechowuje się słuchawki, co bardzo mi się spodobało.
Obudowy nowych Polarisów są wykonane z anodyzowanego aluminium, mają ładny niebieski kolor i skomplikowany kanciasty kształt. Jeśli chodzi o ciężar, są one nieco cięższe. Ale dopasowanie jest wygodne, nie można na nie narzekać. Izolacja akustyczna jest nawet lepsza niż przeciętna. Obozowicze nie wyglądają jak oni, szczerze mówiąc.
Układ przetwornika w Polarisie II jest hybrydowy - mamy niestandardową armaturę i niestandardowy przetwornik z membraną o średnicy 9,2 mm. Zastosowano specjalną komorę akustyczną TAEC z trójwymiarowym rezonatorem, którą widzieliśmy już w najnowszych modelach firmy.
Kabel zestawu jest wykonany z posrebrzanej miedzi beztlenowej. Dość cienka, ale splot jest delikatny i tendencja do plątania się jest minimalna. Słuchawki są w końcu wykonane bez efektu pamięci. Są miękkie i mają odpowiednią długość, co jest dużym plusem, jeśli chodzi o komfort noszenia. Złącza MMCX są niezmiennie niezawodne.


Wydajność i kompatybilność

  • - Zakres częstotliwości Polaris II: od 5Hz do 20kHz;
  • - czułość 105 dB;
  • - impedancja 17 omów.

Na tej podstawie można stwierdzić, że do jego wysterowania nie jest potrzebne duże wzmocnienie. Cóż, dzięki temu przynajmniej tym razem nie przyklejono zestawu słuchawkowego do smartfona. Źródło nadal wymaga odpowiednio wysokiego poziomu kontroli. Jeśli chodzi o szum tła, jest on obecny, mimo umiarkowanej czułości. Nie przesadnie, ale zauważalnie.

O dźwięku

Główne testy zostały przeprowadzone na Questyle QP1R i QLS QA361
.Przede wszystkim powiem, że scena Polarisa II jest teraz szeroka, obszerna, z bliskim ustawieniem. Dźwięki mają wagę i gęstość. W niektórych utworach jest za mało powietrza, ale to kwestia gustu, miłośnikom pełnego zanurzenia w muzyce na pewno się spodoba. Poród nadal ma kształt litery V, ale intensywność poszczególnych akcentów wyraźnie się zmieniła.
Jest dużo basów. Bardzo dużo. Brakuje w nim kontroli, tekstury są średnie, a prędkość niewielka. Jednocześnie jest ona miękka, nie uciska i nie uderza w głowę, powodując bóle głowy. Ze względu na zwiększoną masę nad średnimi częstotliwościami unosi się pewien całun. Ale miłośnicy głośników niskotonowych, których, jak sądzę, jest wielu nawet w moim otoczeniu, będą zadowoleni. Dzięki szerokości sceny i wyczuwalnej wibracji podniesionego basu, znane kompozycje nabierają nieoczekiwanego charakteru odświętności i napędu.
Średnica jest odsunięta do tyłu, nawet bardziej niż w pierwszym Polarisie, gdzie odsunięta była tylko niższa średnica. Brzmią one cieleśnie i muzycznie, pracując raczej w skali makro. Materiał nie ma prawie żadnego znaczenia krytycznego.
Górne częstotliwości nie są już nieznośnie dzwoniące i szorstkie, choć zachowały akcent, który w tym przypadku pomaga zrównoważyć bas. Rozdzielczość i opracowanie są doskonałe. Występuje rozszerzenie, uwypuklenie szczegółów i realistyczne ważenie. Dzięki dobrym tonom wysokim dźwięk nie wydaje się stłumiony ani ciemny, a dzięki Bogu nie razi w uszy, można go trochę podkręcić.
Porównanie z pierwszym Polarisem omówiono szczegółowo poniżej, w części poświęconej porównaniom.