Recenzja Bang & Olufsen Beoplay HX - genialne słuchawki z redukcją szumów

image

Recenzja topowych słuchawek, które doczekały się już 4. generacji, udowadniając, że są wciąż bardziej niż aktualne,

Jakość rzemiosła

Bez żadnej przesady mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że Bang & Olufsen Beoplay HX, wraz z Beoplay H95, to najlepsze pod względem jakości wykonania słuchawki bezprzewodowe na świecie.

Pierwsza rzecz, o której warto wiedzieć: w tych słuchawkach nie ma w ogóle plastiku. Tylko wysokiej jakości skóra, stal chirurgiczna i trochę wytrzymałej tkaniny na spodzie pałąka. Warto też wspomnieć, że poduszki nauszne raczej się nie zużywają, ponieważ Bang & Olufsen nie stosuje ekoskóry (nawet jeśli jest bardzo dobrej jakości), która dość szybko się zużywa, tylko skórę naturalną i w ciągu 5 lat od pierwszej generacji nie widziałem jeszcze, żeby były zużyte przez co najmniej jedną osobę.

Niestety w Beoplay HX nie ma specjalnych zawiasów dla składanej konstrukcji, ale myślę, że brak składanej konstrukcji podyktowany był chęcią zwiększenia żywotności słuchawek, co zdecydowanie uważam za dobrą decyzję, bo sam kilka lat temu stałem się ofiarą składanej konstrukcji, przez co po pewnym czasie miałem problemy z okablowaniem, które po prostu w pewnym momencie się przetarło i słuchawki pękły, ale o tym więcej później.

Projekt

Moim zdaniem, odkąd na rynku pojawił się Beoplay H9, zarówno pod względem podejścia projektowego, jak i ogólnie pojętej jakości wykonania, nie ma lepszych słuchawek niż Bang & Olufsen. Teraz Beoplay HX i Beoplay H95 przejęły laury flagowego okrętu firmy. Powinienem chyba wrócić do materiałów i wykonania, bo te parametry, jak mi się wydaje, są bardzo ważne także dla wzornictwa, bo jeśli słuchawki są wykonane byle jak, to będą odpowiednio wyglądać.

W całości słuchawki prezentują się bardzo elegancko i wyrafinowanie. Duńczycy zawsze potrafili zadowolić klientów swoim niepowtarzalnym designem, ale tym razem, mimo że po premierze każdego modelu pojawiało się pytanie: "O ile lepiej?", to i tak wycisnęli maksimum z istniejącej koncepcji projektowej i myślę, że w ciągu najbliższych kilku lat zobaczymy coś nowego.

Komfort

Bang&Olufsen Beoplay HX pomimo okrągłych poduszek, które mają być mniej wygodne w porównaniu do owalnych, okazały się zaskakująco komfortowymi słuchawkami. Co więcej, uważam je za niemal tak wygodne jak Bose QuietComfort 35, które wciąż uważam za najbardziej ergonomiczne pełnowymiarowe słuchawki na świecie. Tu oczywiście znów podziękowania należą się miękkim, skórzanym poduszkom nausznym, stosunkowo niewielkiej wadze i miękkiemu pałąkowi, który w poprzednich wersjach tego modelu był nieco szorstki.

Dźwięk

Pomimo tego, że pełnowymiarowe słuchawki Bang&Olufsen bardzo przypadły mi do gustu pod względem wyglądu i jakości wykonania, to po premierze każdej kolejnej generacji (w tym i tej) miałem nadzieję, że Duńczycy są w stanie zaoferować również odpowiedni poziom dźwięku i po części tak się stało. HX brzmią dobrze, ale ich ideologia brzmienia znacznie różni się od wszystkich konkurentów. Jak już wielokrotnie wspominałem w swoich recenzjach, ostre i szorstkie brzmienie jest obecnie w modzie, co jest charakterystyczne dla niemal wszystkich słuchawek bezprzewodowych ze średniej i wyższej półki cenowej. Tutaj wszystko jest dokładnie odwrotnie i w zasadzie w mojej pamięci są to pierwsze słuchawki o zrelaksowanym charakterze brzmienia.

Wysokie częstotliwości

Zakres wysokich tonów wydawał mi się nieco przytłumiony. Najwyraźniej w dążeniu do tego "zrelaksowanego" charakteru dźwięku producent postanowił je nieco przyciąć i zmiękczyć. Oczywiście nie powinniśmy myśleć, że obcięli wysokie tony, oczywiście, że nie, po prostu je złagodzili dla percepcji.

Midrange

Średnie częstotliwości, w przeciwieństwie do wysokotonowego i niskotonowego, najwyraźniej nie zdecydowano się na żadne zmiany. Nie można im właściwie nic zarzucić, poza tym, że mogę zauważyć, iż brakuje im szczegółowości, co szczególnie dobrze widać podczas słuchania muzyki instrumentalnej.

Bas

Szczerze mówiąc, miłośnicy basu nie mają tu nic do roboty. W wyrazie ilościowym jest więcej niż wystarczający, ale nie udało mi się znaleźć tego rytmu i łatwości, w duecie z równowagą i nienachalnością. Ponadto niskim częstotliwościom brakowało głębi i dwuwymiarowości i ogólnie można powiedzieć, że te słuchawki są raczej płaskie i brakuje im szerokości sceny.

Redukcja hałasu

Nie miałem żadnych problemów z redukcją hałasu. Działa bardzo dobrze i pochłania hałas na wysokim poziomie. Z pewnością nie dorównują one do końca tak wysokiemu standardowi jaki stawiają Sony WH-1000XM4, ale okazały się bardzo przyzwoite. Co prawda, przy włączonym trybie ANC, jak w niemal wszystkich słuchawkach z aktywnym systemem redukcji szumów, dźwięk nieco się psuje, gdy jest on włączony. Nic krytycznego, bo za naprawdę mocną redukcję szumów trzeba zapłacić niewielką utratą jakości dźwięku. W porównaniu z poprzednimi generacjami nie zauważyłem zauważalnej poprawy, ale Beoplay HX jest o 10-15% lepszy w tym aspekcie.

Technologia

Bang & Olufsen Beoplay HX wyposażono w przedostatni moduł Bluetooth, w wersji 5.1, i nie miałem żadnych problemów z przerwami w połączeniu. Słuchawki stabilnie utrzymują połączenie, co jest istotną zaletą w porównaniu z poprzednimi generacjami, które regularnie miały kilkusekundowe przerwy w połączeniu. Oczywiście nic nie jest idealne i już kolejny rok z rzędu muszę narzekać na brak audiofilskich kodeków. Ani Aptx, ani Aptx HD, ani tym bardziej LDAC nie są "wnoszone" do Beoplay HX, na szczęście jest przynajmniej standardowy AAC, choć ten jest stosowany w niemal wszystkich słuchawkach różnych klas.

Jeśli chodzi o czas pracy na baterii, słuchawki te mogą zapewnić do 35 godzin słuchania muzyki z włączonym systemem redukcji szumów i do 40 godzin z wyłączonym systemem aktywnej redukcji szumów, co jest najlepszym wynikiem wśród głównych konkurentów.

Porównanie konkurentów

Sony WH-1000XM4 może oczywiście zaoferować zarówno Aptx HD, jak i LDAC, co ma poprawić jakość dźwięku, ale mi osobiście zawsze bardziej podobały się "bangi" ze względu na brak oczywistej syntetyczności w wysokich częstotliwościach. Ponadto Bang&olufsen w jakości wykonania generalnie leci w kosmos w porównaniu do Sony, z tym że cena Beoplay HX zauważalnie gryzie.

Sennheiser Momentum M3 AEBTXL zapewni Ci zauważalnie lepszą szczegółowość, ale będzie brzmiał tak samo płasko jak Beoplay HX. Również na prawie wszystkich urządzeniach Zennheisy lubią gubić sygnał, a pod względem jakości wykonania i wygody ponownie faworyzuję Bang&Olufsen.