Recenzja przetwornika słuchawkowego iBasso DC05 - miła aktualizacja popularnego modelu.

image

Pod koniec roku firma iBasso, znana m.in. z szerokiej oferty odtwarzaczy, słuchawek i kabli, wprowadziła do sprzedaży unowocześnioną wersję DAC-a ze wzmacniaczem słuchawkowym na wejściu 3,5 mm. Nowość otrzymała szereg miłych dla oka innowacji, o których dowiecie się w recenzji.

Opakowanie, opakowanie i kompatybilność

Pudełko wykonane jest z przezroczystego plastiku, co samo w sobie nie jest krytyczne, zwłaszcza w przypadku urządzenia tego typu. To nie jest odtwarzacz za kilkaset dolarów - można zignorować wrażenia z rozpakowywania. Do iBasso DC05 dołączona jest przejściówka z USB Type-C na USB Type-B, ale nic więcej nie potrzeba, więc przejściówka jest plusem dla producenta.

Co do kompatybilności - trzeba w każdym przypadku indywidualnie określić, jak urządzenia będą ze sobą współpracować. Dla przykładu użyłem iBasso DC05 z odtwarzaczem Astell&Kern, co okazało się dość problematyczne. Należało przetestować jakość transferu plików DSD, ale nic z tego nie wyszło z tej prostej przyczyny, że odtwarzacze A&K automatycznie ustawiają głośność sygnału na maksymalnym poziomie i używanie ich z zewnętrznymi DAC-ami bez regulacji głośności nie wydaje się możliwe. Oczywiście mało kto kupiłby odtwarzacz audio po to, by słuchać go przez DAC-a takiego jak iBasso, ale niektóre smartfony wciąż mają problemy z kompatybilnością, więc polecam wyjaśnić tę kwestię przed zakupem.

Projektowanie i ergonomia

Wizualnie, iBasso DC05 jest bardzo podobny do swojego poprzednika (DC03) z wyjątkiem jednej pozytywnej innowacji. To wciąż ta sama symetryczna obudowa, z tym samym przylegającym Type-C, który siedzi pewnie nawet w widzących smartfonach; z mojego Google Pixel 2 wypada absolutnie każdy kabel poza DC05, co mnie bardzo zaskoczyło. Tak przylegający DAC będzie czuł się pewnie w każdej kieszeni, czym nie wszystkie adaptery mogą się pochwalić. Natywne złącze Google Type-C do 3,5 mm ciągle odpada, więc używanie go w podróży jest bardzo problematyczne.

Najbardziej pozytywną innowacją jest hartowany drut, który jest teraz pokryty dodatkową warstwą izolacji. Wizualnie pozostaje prawie taki sam jak wcześniej, ale takie rozwiązanie sprawia, że konstrukcja jest znacznie bardziej niezawodna i za to należy się Chińczykom pochwała. Połączenia pomiędzy kablem a metalowymi elementami zostały również wzmocnione, tak więc DAC zapowiada się na bardziej odporny na wszystkich frontach.

I jeszcze jedna przyjemna nowość, którą możemy nazwać drugim wariantem malowania obudowy - szykowny zielony kolor, który osobiście wolałbym od nudnego czarnego wariantu, a co więcej od srebrnego. Wygląda bardzo ładnie; klasyczna czerń też nie jest zła, ale kiedy wszystko jest czarne, chce się czegoś nowego.

DAC nagrzewa się nieco podczas użytkowania, ładnie podkreślając fakt, że pracuje nad muzyką. Nie jest to gwarancja jakości, ale chyba zgodzicie się ze mną, że rozgrzanie ulubionego audiofilskiego gadżetu zawsze wywołuje pozytywne emocje. Nawiasem mówiąc, nie było żadnych problemów przy podłączeniu do MacBooka Air M1. W porównaniu z wbudowanym wyjściem audio, DC05 naprawdę wnosi nowy poziom jakości nawet podczas oglądania filmów na YouTube, nie wspominając już o słuchaniu bezstratnych plików za pośrednictwem tej samej "Audirvany".

Specyfikacje

  • - 2x ES9219C DAC
  • - Wyjście 3,5 mm
  • - PCM do 32bit/384kHz
  • - DSD256
  • - Stosunek sygnału do szumu (SNR): 121dB
  • - Moc wyjściowa: 300Ω i 32Ω
  • - Impedancja wyjściowa: <0,5Ω

Dźwięk:

W mojej subiektywnej opinii - najbardziej poprawny upgrade popularnego urządzenia, który zachował rozpoznawalny charakter, za który jest przedkładany nad inne, ale podniósł jakość detali. Nowy produkt zachował miękki i zrozumiały bas poprzednika oraz pouczające wysokie tony, pompując nieco średnicę, która w poziomie szczegółowości jest nieco bliższa niskim i wysokim częstotliwościom.

Główne testy DC05 przeprowadzono z Ambient Acoustics MAD6 i Campfire Audio Solaris LE. Na podstawie tych testów oraz wcześniejszych testów iBasso DC03, o których nieco niżej, można stwierdzić, że ten DAC nie toleruje słuchawek z dominującymi górnymi częstotliwościami. Z relatywnie gładkimi MAD6 dobrze gra maksymalną ilość gatunków, mimo ich nasycenia. Jednak w Solarisie zaczyna on przesadzać z wysokimi tonami, co może negatywnie wpływać na wrażenia użytkownika. Tak na marginesie, odtwarzanie plików 24bit i DSD256 jest rzeczywiście obsługiwane, DAC nie miał z nimi problemów.

Jak już wspomniałem, iBasso DC05 brzmi bardzo podobnie do swojego poprzednika DC03, którego chciałem kupić do użytku osobistego i porównywałem z takimi urządzeniami jak ALO audio Pilot i Audioquest Dragonfly DAC Black, które mimo różnicy w cenie wygrały zdecydowanie, przynajmniej jeśli chodzi o odsłuch ze smartfona. iBasso daje żywszy i przyjemniejszy dźwięk niż młodszy ALO audio DAC, z którym wszyscy wiązali duże nadzieje. Brzmienie Audioquesta nie ustępuje iBasso, ale w tym przypadku chodzi o ergonomię - czym innym jest noszenie w kieszeni miniaturowego DC05, a czym innym podłączenie do smartfona Dragonfly wielkości starego pendrive'a, który podłączany jest przez dość małą przejściówkę.

Nie ma sensu porównywać iBasso i stockowych rozwiązań ze smartfonów, bo te drugie wyraźnie przegrywają z nim wszystkimi parametrami, w tym jakością panoramowania, nasyceniem dźwięku i szczegółowością. I osobno chciałbym wspomnieć o scenariuszu użycia z wysokoimpedancyjnymi słuchawkami, z którymi bez problemu poradzą sobie miniaturowe wzmacniacze, zaprojektowane przez inżynierów marki z myślą o tej kategorii urządzeń. Przetworniki DAC iBasso zmieniają poziom mocy wyjściowej, dopasowując się do impedancji słuchawek, z którymi współpracują, czego nie potrafią standardowe wyjścia audio w komputerach i smartfonach.

Hidizs AP100