Przegląd słuchawek isodyne VA audio H1

image

Słuchawki izodynamiczne znajdują się obecnie na samym szczycie "piramidy pokarmowej" słuchawek audiofilskich, a niektórzy entuzjaści twierdzą nawet, że wyparły one z piedestału swoich odwiecznych rywali - słuchawki typu elektrostatycznego. Dziś przyjrzymy się jednemu z modeli izodynamicznych, który między innymi dlatego jest ciekawy, że jest produkowany na Ukrainie.

Jak wyglądają?

Model VA audio H1 jest wykonywany ręcznie w małych partiach i ma nieco rzemieślniczy wygląd. Nie chcę powiedzieć, że słuchawki wyglądają źle, po prostu już na pierwszy rzut oka widać, że nie mamy do czynienia z produktem produkowanym masowo.

To powiedziawszy, konstrukcja VA audio H1 jest bardzo solidna i wytrzymała. Stelaż opaski oraz połączenia miseczek wykonane są ze stali nierdzewnej, opaska mocowana jest do miseczek za pomocą mosiężnych tulei, wyposażonych w teflonowe podkładki dla lepszego poślizgu.

Kubki wykonane są z olchy, polerowane i lakierowane, a siatka osłaniająca tył kubków wykonana jest z mosiądzu.

Dwukierunkowy kabel o długości 1,3 m łączy się z kubkami za pomocą 4-pinowych złączy mini-XLR z zapięciami push-lock dla zwiększenia bezpieczeństwa.

VA audio H1 jest dodatkowo wyposażony w port, który otwiera się z przedniej komory słuchawki na zewnątrz. Według producenta ma to na celu odciążenie komory przedniej od nadmiernego ciśnienia i sprawia, że dźwięk jest "szybszy" (poprawia atak).

Mimo solidnej konstrukcji, słuchawki nie są zbyt ciężkie (316 gramów) i wygodnie siedzą na głowie. Można w nich siedzieć godzinami i nie czuć zmęczenia. Pałąk i poduszki uszne wykończone są prawdziwą skórą, co nie jest zbyt często spotykane (a mówiąc szczerze - bardzo rzadkie).

Jak one brzmią?

Nie wnikając w zawiłości działania słuchawek izodynamicznych, ich główną przewagą nad słuchawkami dynamicznymi jest lżejsza i bardziej elastyczna membrana oraz równomierne rozłożenie siły napędowej na jej powierzchni. W efekcie słuchawki isodyne mają znacznie lepszą reakcję na szybkie ataki i mniejsze zniekształcenia intermodulacyjne.



Przezroczysta siatka zapewnia wyraźny widok na sterowniki izodynamiczne

Mimo to przed pierwszym odsłuchem słuchawek VA Audio byłem raczej sceptyczny - nie co dzień mam do czynienia ze słuchawkami izodynamicznymi, produkowanymi na Ukrainie, a nawet ręcznie robionymi.

Na szczęście moje obawy nie były uzasadnione. Główną cechą, która rzuca się w oczy po usłyszeniu VA audio H1 jest naturalne i organiczne brzmienie, jego transparentny charakter, zwłaszcza w zakresie średnich i wysokich częstotliwości. Słuchając na przykład Ólafur Arnalds - Living Room Songs, ma się pełne wrażenie, że wykonawca siedzi przy fortepianie w tym samym pokoju co słuchacz. Kiedy włączyłem zremasterowane wydanie John Coltrane - Live At The Village Vanguard, wystarczyło zamknąć oczy, by znaleźć się tuż przed sceną. Słuchawki są w stanie bez problemu oddać bogactwo barwowe nawet tak skomplikowanych instrumentów jak saksofon czy akordeon. Nie skąpią nam jazzu, rocka czy muzyki klasycznej. Jedynym mankamentem w kwestii brzmienia jest pewna ospałość w zakresie niższych częstotliwości, które brzmią zdystansowanie i nieco "zawadiacko" w porównaniu z resztą spektrum.

VA audio H1 mają bardzo niską impedancję (tylko 14 omów), ale stosunkowo niską czułość (95dB). Z tego powodu nie powinny być stosowane ze źródłami małej mocy - w pewnych sytuacjach może to spowodować nadmiar prądu. Jednocześnie, jeśli źródło jest w stanie dostarczyć niezbędną moc bez przeciążenia, nie ma innych wymagań wobec słuchawek. Słuchałem ich głównie z bardzo dobrym Centrance DACport HD, ale dobrze brzmiały nawet podłączone bezpośrednio do wyjścia słuchawkowego wzmacniacza zintegrowanego Denon PMA-757. Właściwie główną przeszkodą w miłej rozrywce w towarzystwie VA audio H1, wyboru ulubionych płyt i miękkiej kanapy nie były żadne niedociągnięcia w brzmieniu tej kombinacji, ale niewystarczająca długość dołączonego do zestawu kabla.

Dolna linia.

Słuchawki VA audio H1 zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie swoim przemyślanym projektem, wykonaniem i - co najważniejsze - jakością dźwięku. Pod względem kosztów (i brzmienia) są porównywalne z Audeze LCD-2, ale jednocześnie znacznie mniej wymagające wobec źródła. I w zasadzie, jeśli koszt i jakość są porównywalne, to warto wspierać rodzimego producenta, prawda?

4 powody, dla których warto kupić VA audio H1:

  • doskonałe brzmienie;
  • nie trzeba się martwić o źródło;
  • mocna konstrukcja;
  • wyprodukowany na Ukrainie.

1 powód, aby nie kupować VA audio H1:

  • krótki kabel.

Info zaczerpnięte z gagadget.com Napisane przez Pavla Urusova

Hidizs AP100