Recenzja Beyerdynamic T5P 3rd Gen - flagowy model i brzmienie, które mu dorównuje

image

Jest to trzecia próba Niemców w ich najwyższej klasie, która, o dziwo, okazała się całkiem udana.

Jakość budowy

Beyerdynamic T5P 3rd Gen, jak większość słuchawek Beyerdynamic, jest zbudowany, aby trwać i z pewnością będzie dobrze służył zarówno w domu, jak i w studio. Elementy douszne, osłona pałąka i podstawa wykonane są z metalu, krawędzie pałąka i boki miseczek wykonane są z przyjemnego w dotyku, wysokiej jakości szczotkowanego plastiku. Zarówno poduszki nauszników, jak i spód pałąka wykonane są z głęboko wyściełanej skóry. Złącza mają lekko wysunięte do przodu gniazda, a z tyłu w pobliżu nauszników znajduje się inwerter phaso. Ogólnie rzecz biorąc, ta para wydaje się być dobrze złożona na zdjęciach, a w rzeczywistości to uczucie potwierdza się, gdy bierzemy je w ręce po raz pierwszy, więc Niemcy po raz kolejny udowodnili swoją reputację - osobiście nie mam żadnych krytycznych uwag w tym zakresie.

Pakiet

W zestawie znajdują się same słuchawki, doskonały woreczek ochronny oraz kabel w materiałowej osłonie, z mini-jackiem na obu końcach i przejściówką na jacka 6,3 mm do niego. Na kabel nie można narzekać, poza tym, że nie jest skręcany i trochę trzyma kształt, natomiast gniecie się po łukach, których nie da się wygładzić po prostu ciągnąc go. Jak rozumiem, jest to zrobione dla większej wytrzymałości kabla, bo słuchawki są przeznaczone przede wszystkim do użytku studyjnego, ale mimo wszystko musiałem zwrócić na to uwagę, bo podczas domowego użytkowania może to przynosić pewien dyskomfort. Również w kompletnym zestawie, zwłaszcza w kontekście ceny, trochę rozczarowuje brak wymiennych par poduszek nausznych wykonanych z różnych materiałów, jak to było w przypadku tych Beyerdynamic DT1990 Pro, inaczej elementy, które dostajemy w pudełku są wręcz nieatrakcyjne.

Wygląd

Wygląd słuchawek Beyerdynamic T5P jest, powiedzmy, industrialny. Nie wywołuje on w nas dobrego wrażenia, a raczej ma podkreślać funkcjonalność tych słuchawek i ich przeznaczenie, co nie zmienia faktu, że w tym pułapie cenowym są również konkurenci o studyjnym zacięciu, którzy choć wyglądają ciekawiej i efektowniej, są również dostępni. Jeśli chodzi o tego samego producenta, to osobiście bardziej podobały mi się Beyerdynamic T1 1. i 2. generacji, biorąc pod uwagę, że są one niejako w tej samej linii.

Łatwość użytkowania

Model ten waży 360 gramów bez kabla i około 410 gramów z kablem, co jest ponadprzeciętną wagą na rynku i biorąc je w ręce spodziewamy się lekkiego dyskomfortu, ale w rzeczywistości okazało się inaczej. Dzięki wspomnianym wcześniej głębokim i miękkim poduszkom nausznym oraz pałąkowi, ciężar słuchawek jest równomiernie rozłożony na głowie, a producent nie przesadził z siłą docisku po bokach, więc dzięki temu wszystkiemu nie odczuwałem żadnego dyskomfortu z tymi słuchawkami, nawet przy dłuższym użytkowaniu z założonymi okularami. Czasami, po 2-3 godzinach słuchania, może pojawić się lekkie pieczenie na czubku głowy, ale po przesunięciu pałąka o 1-2 cm do przodu lub do tyłu, uczucie to znika po minucie na kolejne 2-3 godziny. W gorącym klimacie poduszki nauszne ze sztucznej skóry mogą się trochę pocić, dlatego chciałbym zobaczyć przynajmniej jedną dodatkową parę poduszek z materiału, jak we wspomnianym DT1990 Pro, nawet jeśli zmieniłyby one nieco brzmienie. Z jakiegoś powodu słuchawki te wydały mi się półzamknięte, choć na stronach internetowych podają właśnie typ zamknięty, który mi osobiście bardziej odpowiada niż ich niektóre w pełni zamknięte odpowiedniki. Podsumowując, poziom komfortu w T5P trzeciej generacji jest na wysokim poziomie, ale należy pamiętać o dwóch małych wadach, o których wspomniałem.

Budowa: 9/10

Wygląd: 6/10

Komfort: 8/10

Zawartość opakowania: 7,5 /10

Dźwięk:

Urządzenia: Audioquest Dragonfly Cobalt, THX AAA 789, iBasso DC02 DAC, FiiO A5, Meizu 16th oraz iPad Pro 2018 11''.

Zasoby: Tidal HiFi (FLAC + MQA), oraz Deezer Premium/HiFi (MP3 320kbps + FLAC).

Zanim zacznę opisywać dźwięk, chciałbym się skupić na dopasowaniu słuchawek. Widzisz, ten model ma pochylone przetworniki i dużo miejsca wewnątrz poduszek, co nie jest wcale złe, tylko z tego powodu, w zależności od tego, jak je założysz, sygnatura dźwięku może się znacznie różnić. Dla mnie najlepszą opcją było umieszczenie ich bliżej przedniej części nauszników, na wysokości, która jest zgodna z nausznikiem.

Bas

Są techniczne i szybkie, tak jak lubię. Dynamika i szczegółowość są świetne, podobnie jak kontrola, ale czasami basowi brakuje trochę mięsa i uderzenia w potrzebnych momentach, nie są też zbyt chętne do oddawania subbasu w okolicach 50 Hz i niżej. Na ogół sytuację poprawia mocniejszy wzmacniacz, na przykład ten sam THX AAA 789, o którym była mowa wyżej w kolumnie z urządzeniami. Pomimo niskiej impedancji i odpowiedniej czułości, wynoszącej odpowiednio 32 omy i 100dB/mV, słuchawki ulegają pewnej przemianie po przełączeniu na tor wzmacniacza wyższej klasy. Owszem, na moim telefonie Dragonfly Cobalt i FiiO A5 Beyerdynamic T5P bez problemu dawały 95-98% swojego potencjału, ale ten niewielki brak "mięsistości" nadrabiały THX-y, czy jakikolwiek inny wzmacniacz na tym samym poziomie do wyboru. Nie mam więc prawie żadnych zastrzeżeń do basu, jest to prawie taki bas, jakiego oczekiwałem za tę cenę.

Częstotliwości średnie

Średnie tony są bardzo żywe i energiczne z dość naturalnym i naturalnym przekazem. Wokale żeńskie i męskie są równie dobre, choć momentami to właśnie żeńskie wysokie partie wydają się nieco przesłodzone. Instrumenty też nie pozostają w tyle, najlepiej wypadają smyczki, smyczki i perkusja, ale dęciakom i stroikom trochę brakuje bogactwa. Klawiatury i elektronika są, powiedzmy, na poziomie.

Wysokie częstotliwości.

Wysokie tony są bardzo plastyczne i wyraźne, a przy tym nie są zbyt suche, podobnie jak sybilanty, które słychać tu bardzo rzadko i w niektórych konkretnych utworach. Dźwięk jest również dość naturalny, nie zauważyłem żadnego plastikowego czy metalicznego odcienia w wysokich tonach. Zwiewność po 10kHz też jest wystarczająca, ale po przejściu na poważniejszy wzmacniacz miałem wrażenie, że ta część stała się nieco przyjemniejsza, że tak powiem. Nie to, że wcześniej nie byłem z niego zadowolony, po prostu z poważniejszym wzmacniaczem do częstotliwości powyżej 10kHz dodana została lekka charakterystyka, która sprawiła, że stały się one nieco przyjemniejsze niż wcześniej.

Tom

Tutaj jest trochę powyżej średniej, ale za tę cenę spodziewałem się trochę więcej. Rozumiem, że są to słuchawki typu zamkniętego, ale w tym parametrze są bardziej pojemne wśród konkurencji. Oczywiście zarówno nagrania kameralne, jak i salowe różnią się brzmieniem, nie dostaniemy tu jakiejś super bliskiej, czy odwrotnie ekstra obszernej "wielkości".

Soundscape

To właśnie to, czego brakuje temu modelowi w zakresie surround, nadrabia on pejzażem dźwiękowym. Separacja warstw jest znakomita, podobnie jak pozycjonowanie: separacja lewa/prawa jest znakomita, obraz po przekątnej i z przodu jest również wyraźnie widoczny, a dodatkowo czasem pojawia się kierunek do tyłu, gdzie przyczynia się do tego nagranie. Ogólnie rzecz biorąc, pejzaż dźwiękowy Beyerdynamic T5P jest więcej niż w porządku.

Bas: 8.5/10

Częstotliwość środkowa: 8,5/10

Wysokie tony: 9/10

Wolumen: 6/10

Krajobraz dźwiękowy: 8,5/10

Rekomendacje muzyczne

Słuchawki te nie są zbyt wybredne jeśli chodzi o gatunki, więc w zasadzie można słuchać wszystkiego, co się lubi z równą przyjemnością. Będę polecał pewne albumy i utwory o wyjątkowo wysokiej moim zdaniem jakości nagrania, czy nawet utwory binauralne, które wyciskają z tego modelu niemal wszystkie soki. Albumy: Macy Gray - Stripped, Amber Rubarth - Sessions from the 17th Ward, Bear McCreary - God of War, Big Phat Band - XXL, Arne Domnerus - Jazz at the Pawnshop. Utwory: Full Moon (Avi Kaplan), All Ashore (Punch Brothers), Experience and Night (Ludovico Einaudi), Acousticore (Tobias Rauscher), Fearless (Erik Mongrain), Sunrise (Norah Jones) i Broken Sleep (Agnes Obel).

Hidizs AP100