Recenzja Audio-Technica ATH-M50xBT2 - nowe brzmienie, znajomy kształt

image

Dziś poznajemy nową wersję bezprzewodowych słuchawek legendarnej japońskiej marki Audio-Technica. Firma, założona w 1962 roku w Tokio, nie zdradza się i nie uprawia drastycznych eksperymentów z dźwiękiem i designem. Tak jest w przypadku ATH-M50xBT2, których nie trzeba przedstawiać. Swój rodowód czerpią z równie dobrze znanego przewodowego modelu ATH-M50.

Będę szczery, że nie spodziewałem się znaczących zmian w jakości dźwięku, kiedy usłyszałem z informacji prasowej o aktualizacji ATH-M50xBT - następcy legendarnych przewodowych ATH-M50x. Ale to jest jeden przypadek, w którym wszystko, co zostało napisane w komunikacie prasowym, okazało się prawdą, a nie upiększeniem.

Co więcej, udało mi się nawet porównać drugą wersję z pierwszą i byłem zaskoczony, jak bardzo różni się w nich dźwięk. Nie porównywałem go z wersją przewodową, ale Max zrobił to przede mną.

Pakiet jest

Ale podobnie jak Ty, moją znajomość z nowymi słuchawkami zaczynam od designu. Nie, nie z designem, ale z zestawem. Bez zmian pozostają: wysokiej jakości etui, kabel do połączenia przewodowego z wtyczką mini-jack oraz kabel USB Type-C do ładowania.

Nawiasem mówiąc, ta cecha jest jedną z najbardziej zauważalnych różnic wizualnych między starym a nowym modelem. ATH-M50xBT były ładowane przez microUSB, a te drugie przez Type-C.

I tak, nie ma już żadnych zauważalnych różnic. Z wyjątkiem dwóch siatek mikrofonu, które przykuwają uwagę, gdy się na nie długo patrzy. Tutaj nie jest źle, ale o tym nieco dalej.

Projekt


Na naszych zdjęciach druga, nowa wersja jest czarna, fioletowa to pierwsza. I jak widać, zmiana wynosi 0,0. Moim zdaniem to świetnie, bo w projekcie wciąż oryginalnych przewodowych ATH-M50 wszystko było dobrze, czuć było pismo japońskiej marki i tak już zostało. Audio-Technica postąpiła słusznie - zostawiła to, co najlepsze z poprzednich modeli i skupiła się na wewnętrznych ulepszeniach.

Przy okazji, jeśli mówimy o wyglądzie, powinniśmy powiedzieć kilka słów o kontroli, ponieważ są zmiany. Zamiast przesuwanego przełącznika słuchawek w poprzedniej wersji, jest teraz dedykowany przycisk do wywoływania asystenta głosowego. Bardziej podobał mi się przesuwany przełącznik, ale trend korzystania z Siri i Google Assistant też ma dla mnie sens. Pozostałe przyciski są na swoich miejscach i nie uległy zmianie - pauza i regulacja głośności. Są one przyjemne w dotyku i wygodne w użyciu.

Ciekawostka: słuchawki obsługują połączenie z dwoma urządzeniami i szybkie przełączanie między nimi za pomocą dedykowanego przycisku.

Ergonomia

Nie ma też zmian w użyteczności. Ale nie mogło być, bo kształt się nie zmienił. Są to nadal pełnowymiarowe i bardzo wygodne słuchawki. Za wygodę użytkowania odpowiada dodatkowo konstrukcja obrotowego mocowania kielicha. Dzięki temu słuchawki można wygodnie złożyć, a w trybie czuwania wygodnie leżą na szyi. Jedyne czego brakuje to pewnego trzymania się na głowie, gdyż opaska jest nieco śliska. Ale w normalnym użytkowaniu nie ma problemu, najważniejsze to nie biegać i nie skakać ze słuchawkami.

Jakość dźwięku

Pomówmy więc teraz o głównej zmianie - dźwięku. Zacznę jednak od suchych liczb i cech, które jednak bezpośrednio wpłynęły na jakość. ATH-M50xBT2 otrzymały wbudowany 32-bitowy przetwornik DAC AK4331ECB i teraz słuchawki obsługują LDAC oprócz AAC i SBC.

Przy okazji powinienem od razu wspomnieć, że można przełączać się między kodekami audio i regulować EQ bezpośrednio w autorskiej aplikacji Audio-Technica. Można tam również dostosować sygnał dźwiękowy słuchawek w różnych sytuacjach.

Ale wracając do dźwięku. W porównaniu z poprzednim modelem jest wyraźniejszy, jakby szerszy i bardziej szczegółowy. W ATH-M50xBT czuć było bardzo mocny bas, ale dźwięk nadal jest szczegółowy, natomiast druga wersja jest bardziej neutralna, dokładniejsza i jakby starała się zadowolić wszystkich poza tymi, którzy kochają bas i nic poza nim. W pewnym momencie myślałem, że zmieniono przetworniki w słuchawkach i zrobiły się większe, ale nie. Są to te same 45mm przetworniki. Ale scena stała się szersza i teraz można cieszyć się słuchaniem nie tylko hip-hopu, ale wszystkiego w ogóle, w słuchawkach.

Mikrofon

W drugiej generacji dodano mikrofon dla lepszej jakości dźwięku. Transmisja mowy uległa poprawie, ale nie o wiele. Ciekawostką jest to, że podczas rozmowy słyszymy siebie - część sygnału z mikrofonu jest podawana do głośników, dzięki czemu możemy kontrolować przekaz swojego głosu. Jest to bardzo wygodne i nie przeszkadza w prowadzeniu rozmowy.

Biorąc pod uwagę, że w spokojnych warunkach niemal wszystkie słuchawki radzą sobie całkiem nieźle z transmisją mowy, postanowiłem przetestować nowość na wietrznej ulicy, przy przejeżdżających samochodach.

Wynik można zobaczyć pod tym linkiem. O ATH-M50xBT2 nie mogę powiedzieć, że są to słuchawki do rozmów, ale w stosunkowo cichym miejscu na pewno się sprawdzą.

Autonomia


Kolejną poprawą, poza dźwiękiem, jest czas pracy na baterii. Co zaskakujące, przy tym samym protokole Bluetooth i tej samej masie, Audio-Technica wycisnęła kolejne 10 godzin pracy i w sumie jest to już 50 godzin.

Słuchawki posiadają tryb szybkiego ładowania - w ciągu 10 minut można uzyskać około 3 godzin odtwarzania muzyki.

Hidizs AP100