AudioQuest Dragonfly Black test blitz: sprężysty dźwięk

image

Niewielkie urządzenie wielkości połowy małego palca zmienia kolor logo w zależności od próbkowania sygnału. Bardzo ładne! Cena tego przetwornika C/A była najniższa z całego szeregu urządzeń, które miałem później przetestować.

Dragonfly bez wysiłku dał czadu z moimi niskoimpedancyjnymi armaturami Ultimate Ears Triple Fi10 i napowietrznym modelem Hi-Fi Audio-Technica ESW-10. Bezpośrednio z laptopa słuchawki Ultimate Ears Triple Fi10 brzmią zbyt krzywo i głucho, nie tylko z powodu miernego wbudowanego układu dźwiękowego Realtek, ale także wysokiej impedancji wyjścia mini-jack. Audio-Technica na laptopie jest pewniejsza ze swoimi 64 omami, ale podłączenie ich do smartfona jest bezużyteczne. Urządzenie Dragonfly Black poradziło sobie z tymi dwoma wygodnymi funkcjami, a ponadto charakteryzuje się niskim zużyciem energii, więc można je podłączyć do telefonu również za pomocą adaptera. Jednak noszenie takiej konstrukcji w kieszeni nie jest wygodne - każdy ruch styków grozi zerwaniem synchronizacji i zatrzymaniem odtwarzania.

Dzięki słuchawkom Audioquest dźwięk był dość radosny i sprężysty. Jednak próby odtwarzania muzyki przez duże głośniki nie wzbudzały entuzjazmu. Nie chodzi o to, że nie lubię układu Sabre 9018, ale oczywiste jest, że mikrofunkcje Dragonfly Black działają odpowiednio w formie przenośnej. W połączeniu z Dali Katch było w porządku, ale głośniki podłogowe zdecydowanie potrzebowały bardziej neutralnego i precyzyjnego źródła dźwięku.

Ponadto Audioquest był frustrująco ograniczony do górnej częstotliwości próbkowania wynoszącej 96 kHz. W tym roku przetworniki Dragonfly Black i Red zostały wzbogacone o obsługę standardu MQA, który nie jest jeszcze dostępny nigdzie indziej, poza aplikacją Tidal. Następnego przetwornika cyfrowo-analogowego szukałem więc wśród urządzeń, w których kompatybilność formatów rozwiązana jest z zapasem.

Hidizs AP100